Grammarly wycofuje narzędzie AI. Co to oznacza dla Twojej firmy?

Grammarly wyłączył funkcję AI przypisującą opinie redaktorom. Sprawdź, jak to wpływa na polskie firmy i jakie są bezpieczne alternatywy.

Grammarly właśnie wyłączył funkcję, która generowała porady pisarskie przy użyciu sztucznej inteligencji, ale podpisywała je nazwiskami prawdziwych redaktorów. To nie był drobny błąd interfejsu - to był systemowy problem z przejrzystością. I dotyczy każdej firmy, która korzysta z narzędzi AI do tworzenia treści.

Funkcja "Authorship" w Grammarly działała tak: użytkownik dostawał sugestię stylistyczną lub merytoryczną, a obok niej widniało imię i nazwisko konkretnego eksperta. Problem w tym, że ci eksperci nie pisali tych porad. Robiła to sztuczna inteligencja, a ludzie byli tylko "twarzą" wygenerowanego tekstu. Gdy sprawa wyszła na jaw, Grammarly zareagował szybko i wyłączył narzędzie.

Dla polskich małych i średnich firm to nie jest odległa amerykańska ciekawostka. To sygnał ostrzegawczy, który warto potraktować poważnie - szczególnie teraz, gdy coraz więcej firm wdraża AI do codziennej pracy z tekstem.

Co dokładnie zrobił Grammarly i dlaczego to problem

Grammarly oferuje swoje usługi ponad 40 milionom użytkowników na całym świecie. W ramach rozszerzenia oferty firma wprowadziła funkcję, w której sugestie dotyczące pisania - od stylu po strukturę zdań - były prezentowane jako opinie konkretnych, istniejących redaktorów i autorów.

W praktyce wyglądało to tak: widzisz podpowiedź "Zmień ten akapit na bardziej bezpośredni ton" i obok nią imię np. "Sarah Mitchell, redaktorka". Naturalnie zakładasz, że Sarah przeczytała Twój tekst i dała Ci personalną wskazówkę. Tymczasem Sarah mogła nawet nie wiedzieć, że jej nazwisko jest używane w tym kontekście, a porady generował algorytm.

To nie jest kwestia techniczna. To kwestia zaufania. Gdy narzędzie udaje człowieka, łamie podstawową umowę z użytkownikiem. Firma Engadget, która ujawniła sprawę, wskazała, że Grammarly nie informował jasno, iż porady pochodzą z modelu AI - nie od ludzi, których nazwiska były wyświetlane.

Polskie firmy i AI w copywritingu - gdzie jesteśmy

Według raportu PwC z 2025 roku, 34% polskich MŚP korzysta z narzędzi AI do tworzenia treści marketingowych. Grammarly, ChatGPT, Jasper, Copy.ai - te nazwy pojawiają się coraz częściej w budżetach marketingowych małych firm. Miesięczny koszt to zwykle 80-200 zł, co przy cenach copywriterów (300-800 zł za artykuł) wygląda atrakcyjnie.

Problem nie leży w samym korzystaniu z AI. Problem zaczyna się tam, gdzie firma traci kontrolę nad tym, co jest prawdziwe, a co wygenerowane. Oto trzy scenariusze, które widzę u swoich klientów:

  • Opisy produktów w sklepie internetowym - firma generuje 200 opisów przez AI, publikuje je bez weryfikacji, a potem dostaje reklamacje, bo specyfikacje nie zgadzają się ze stanem faktycznym.
  • Posty na LinkedIn z "eksperckimi" cytatami - AI generuje wypowiedź i przypisuje ją "naszemu specjaliście", który nigdy takiego zdania nie powiedział.
  • Oferty handlowe z danymi "case study" - narzędzie AI wymyśla liczby i przykłady wdrożeń, które nigdy nie miały miejsca.

Każdy z tych przypadków to wariant tego samego problemu, który miał Grammarly: AI podaje się za coś, czym nie jest.

Jak bezpiecznie korzystać z AI do treści - konkretna checklista

Nie namawiam do rezygnacji z narzędzi AI. Sam z nich korzystam codziennie - Claude, ChatGPT, Perplexity. Ale po sprawie Grammarly warto wprowadzić w firmie kilka zasad, zanim regulacje prawne (AI Act wchodzi w pełni w życie w 2026) wymuszą to odgórnie.

1. Oznaczaj, co pochodzi z AI. Nie musisz pisać "ten tekst napisał robot" pod każdym postem. Ale wewnętrznie powinno być jasne, które treści przeszły przez AI, a które napisał człowiek. Prosty tag w systemie CMS wystarczy. Koszt wdrożenia: zero złotych, 15 minut konfiguracji.

2. Weryfikuj fakty przed publikacją. AI halucynuje - to nie wada, to cecha obecnych modeli językowych. GPT-4o ma wskaźnik halucynacji na poziomie 2-3% według benchmarku SimpleQA. Brzmi niewiele, ale przy 100 tekstach miesięcznie to 2-3 artykuły z fałszywymi danymi. Jeden taki artykuł wysłany do klienta może kosztować Cię kontrakt.

3. Nie przypisuj AI-owych treści konkretnym ludziom. To dokładnie ten błąd, który popełnił Grammarly. Jeśli Twój handlowiec "podpisuje" maila, którego w całości napisał ChatGPT - to nie personalizacja, to wprowadzanie w błąd. Lepiej napisać krócej, ale szczerze.

4. Testuj narzędzia na małej próbce. Zanim wdrożysz nowe narzędzie AI w całej firmie, przetestuj je na 10-20 treściach. Sprawdź, czy nie dodaje zmyślonych źródeł, czy nie "wymyśla" danych, czy styl pasuje do Twojej marki. Tydzień testów oszczędzi miesiące naprawiania reputacji.

AI Act i polskie prawo - co się zmienia

Europejski AI Act, który od sierpnia 2025 roku nakłada pierwsze obowiązki na firmy, wymaga przejrzystości w jednym konkretnym przypadku: gdy użytkownik wchodzi w interakcję z systemem AI, musi o tym wiedzieć. Grammarly działał w szarej strefie - technicznie informował o AI w regulaminie, ale w interfejsie użytkownika sugerował, że porady pochodzą od ludzi.

Dla polskiej firmy zatrudniającej 5-50 osób oznacza to jedno: lepiej wyprzedzić regulacje niż gonić za nimi. Firmy, które teraz wprowadzą wewnętrzną politykę korzystania z AI (nawet jednostronicowy dokument), będą miały spokojną głowę, gdy UOKiK zacznie sprawdzać zgodność z AI Act.

Praktyczny krok: wyznacz jedną osobę w firmie odpowiedzialną za "higienę AI". Nie potrzebujesz do tego osobnego etatu - wystarczy, że ktoś z zespołu marketingu lub IT poświęci 2 godziny miesięcznie na przegląd tego, jak firma korzysta z narzędzi generatywnych.

Co z tego wynika dla Twojego biznesu

Sprawa Grammarly nie jest skandalem - to korekta kursu. Firma szybko zareagowała, wyłączyła funkcję i przyznała się do problemu. To dobry znak dla całej branży, bo pokazuje, że presja użytkowników działa.

Dla polskiej firmy lekcja jest prosta: AI to narzędzie, nie autor. Korzystaj z niego do przyspieszenia pracy, generowania szkiców, tłumaczeń, analiz. Ale nie pozwól, żeby AI udawało kogoś, kim nie jest - ani eksperta, ani Twojego pracownika, ani Ciebie samego.

Firmy, które dziś wprowadzą przejrzyste zasady korzystania z AI, zyskają coś cenniejszego niż zgodność z regulacjami. Zyskają zaufanie klientów, którzy coraz lepiej rozpoznają treści generowane przez maszyny i coraz bardziej cenią autentyczność.

Źródło: Engadget - Grammarly has disabled its tool offering generative AI feedback credited to real writers

Chcesz wdrożyć AI w swojej firmie?

Umów bezpłatną konsultację (30 min). Pokażę Ci 3 procesy, które możesz zautomatyzować od zaraz.

Bez zobowiązań Konkretne rekomendacje Wycena w 24h
Umów konsultację →

Najczęściej zadawane pytania

Czy Grammarly jest bezpieczny do używania w mojej firmie?

Tak, Grammarly jest bezpieczny, ale zawsze sprawdzaj wyniki przed opublikowaniem. Narzędzie jest przydatne do szybkiego sprawdzenia błędów, ale nie powinno być jedynym źródłem oceny jakości tekstu. Pamiętaj, że AI nie zawsze rozumie kontekst biznesowy Twojej firmy.

Czy powinienem powiedzieć klientom, że używam AI?

Tak, zdecydowanie. Przejrzystość buduje zaufanie. Jeśli powiesz klientom, że używasz AI do poprawy tekstów, ale ostateczną ocenę dokonuje człowiek, większość będzie zadowolona. Klienci doceniają efektywność i oszczędności kosztów, o ile jakość pozostaje wysoka.

Jakie są najlepsze alternatywy dla Grammarly w Polsce?

LanguageTool to świetna darmowa alternatywa obsługująca polski. Jeśli chcesz bardziej zaawansowanych funkcji, możesz spróbować ChatGPT lub Claude do generowania tekstów, ale zawsze sprawdzaj wyniki. Hemingway Editor to też dobry wybór do upraszczania tekstu.

Chcesz więcej takich artykułów?

Dostajesz codziennie przegląd nowości AI. Zero spamu.

Umów konsultację