Sąd Najwyższy USA odmówił rozpatrzenia sprawy Stephena Thalera, który od 2018 roku walczył o uznanie praw autorskich do obrazu wygenerowanego w całości przez jego system AI o nazwie DABUS. Decyzja jest jednoznaczna - dzieło stworzone wyłącznie przez sztuczną inteligencję, bez twórczego wkładu człowieka, nie podlega ochronie prawnoautorskiej. Dla polskich firm korzystających z Midjourney, DALL-E czy Stable Diffusion to nie abstrakcyjny problem prawny, ale konkretne ryzyko biznesowe.
Wyobraź sobie taką sytuację: Twoja agencja marketingowa generuje grafiki do kampanii klienta w Midjourney. Konkurent kopiuje je i używa w swojej kampanii. Idziesz do sądu i... przegrywasz. Bo grafika wygenerowana promptem "nowoczesne biuro, niebieskie światło, minimalizm" nie ma autora w rozumieniu prawa. Brzmi jak science fiction? To już rzeczywistość prawna w USA, a europejskie sądy prawdopodobnie pójdą tą samą drogą.
Polski rynek AI art rośnie szybko. Według raportu Digital Poland z 2025 roku, ponad 40% polskich agencji kreatywnych używa narzędzi generatywnych w codziennej pracy. Pytanie nie brzmi "czy używać AI do grafik", tylko "jak to robić, żeby nie stracić praw do własnej pracy".
Co dokładnie orzekł Sąd Najwyższy USA
Sprawa Thaler v. Perlmutter ciągnęła się od 2018 roku. Stephen Thaler zgłosił do US Copyright Office obraz "A Recent Entrance to Paradise" jako dzieło autorstwa systemu DABUS. Urząd odmówił rejestracji. Sąd okręgowy podtrzymał odmowę w sierpniu 2023 roku, sąd apelacyjny potwierdził wyrok, a w marcu 2026 Sąd Najwyższy odmówił przyjęcia sprawy do rozpatrzenia. To zamyka temat na poziomie amerykańskiego prawa - przynajmniej w tym kształcie.
Kluczowe jest uzasadnienie: prawo autorskie wymaga ludzkiego autora. Maszyna, algorytm czy sieć neuronowa nie może być autorem. Ale uwaga - sąd nie powiedział, że człowiek NIE MOŻE mieć praw autorskich do dzieła stworzonego PRZY POMOCY AI. To zasadnicza różnica. Jeśli człowiek wnosi twórczy wkład - dobiera elementy, komponuje, edytuje, łączy z własnymi pracami - wtedy prawa autorskie mogą przysługiwać temu człowiekowi.
US Copyright Office wydał w 2023 roku wytyczne, w których potwierdził: rejestracja jest możliwa, jeśli zgłaszający wskaże, które elementy dzieła są efektem ludzkiej twórczości, a które wygenerował AI. Przykładem jest komiks "Zarya of the Dawn" Kris Kashtanovej - tekst i układ stron uzyskały ochronę, ale same ilustracje wygenerowane w Midjourney już nie.
Jak to wpływa na polskie prawo i polskie firmy
Polska ustawa o prawie autorskim z 1994 roku mówi jasno w art. 1: "Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze". Twórcą może być tylko osoba fizyczna (art. 8). Żaden polski sąd nie orzekał jeszcze w sprawie dzieł generowanych przez AI, ale interpretacja jest dość oczywista - czyste wygenerowanie obrazu przez AI bez twórczego wkładu człowieka nie spełnia kryterium "działalności twórczej o indywidualnym charakterze".
Dyrektywa AI Act, która wchodzi w pełne stosowanie od sierpnia 2026 roku, nakłada dodatkowe obowiązki. Systemy generatywne muszą oznaczać treści jako wygenerowane przez AI. Firmy używające takich treści w materiałach komercyjnych powinny być transparentne wobec klientów.
Praktyczne konsekwencje dla polskich MŚP są konkretne:
- Logo i identyfikacja wizualna - logo wygenerowane w całości przez AI może nie podlegać ochronie. Konkurent może je skopiować legalnie.
- Materiały marketingowe - grafiki do social media, banery reklamowe, zdjęcia produktowe generowane przez AI mogą nie mieć ochrony prawnoautorskiej.
- Produkty cyfrowe - jeśli sprzedajesz ilustracje, szablony czy grafiki stworzone przez AI, kupujący może je legalnie odsprzedać dalej.
- Umowy z klientami - jeśli w umowie gwarantujesz przeniesienie praw autorskich do materiałów stworzonych przy pomocy AI, możesz przenosić prawa, których nie posiadasz.
Jak zabezpieczyć prawa - praktyczny poradnik
Dobra wiadomość: nie musisz rezygnować z AI. Musisz zmienić sposób pracy. Oto sprawdzone podejście stosowane już przez część polskich agencji i studiów projektowych:
Dokumentuj ludzki wkład twórczy. Przy każdym projekcie zapisuj, co zrobił człowiek: dobór kompozycji, korekta kolorów, łączenie elementów, edycja w Photoshopie, dodanie autorskich elementów graficznych. Prosty log w arkuszu kalkulacyjnym wystarczy: data, projekt, narzędzie AI, opis ludzkiego wkładu, autor.
Stosuj model "AI jako szkic, człowiek jako twórca". Generuj bazowe grafiki w Midjourney czy DALL-E, ale traktuj je jak szkic lub materiał wyjściowy. Finalny produkt powinien zawierać znaczący ludzki wkład - retusz, kompozycja, łączenie z fotografiami, dodanie typografii, korekta detali. Im więcej ludzkiej pracy w końcowym produkcie, tym silniejsza pozycja prawna.
Aktualizuj umowy z klientami. Dodaj klauzulę informującą o użyciu narzędzi AI w procesie twórczym. Określ wyraźnie, które elementy są efektem pracy człowieka. Nie obiecuj praw autorskich do elementów, co do których nie masz pewności. Kancelaria prawna zajmująca się IP przygotuje odpowiednią klauzulę za 500-1500 zł - to inwestycja, nie koszt.
Rozważ ochronę przez inne mechanizmy. Prawo autorskie to nie jedyna forma ochrony. Znaki towarowe (np. na logo), wzory przemysłowe, tajemnica przedsiębiorstwa czy umowy o poufności mogą chronić Twoje materiały niezależnie od statusu prawnoautorskiego.
Co robią firmy, które już to ogarnęły
Adobe podpisuje pliki metadanymi Content Credentials, które dokumentują udział AI i człowieka w procesie twórczym. Getty Images wymaga od autorów deklaracji o użyciu AI. Canva oznacza elementy generowane przez Magic Design osobnym tagiem. To nie przypadek - te firmy przygotowują się na świat, w którym pochodzenie grafiki będzie miało znaczenie prawne i biznesowe.
W Polsce firma Brand24 (notowana na GPW) opublikowała w 2025 roku wewnętrzną politykę użycia AI w materiałach marketingowych. Wymaga dokumentowania ludzkiego wkładu przy każdym materiale, który może podlegać ochronie prawnoautorskiej. To prosty dokument na dwie strony, ale daje realne zabezpieczenie.
Dla małej firmy zatrudniającej 5-20 osób wystarczy trzy rzeczy: wewnętrzna zasada dokumentowania wkładu człowieka (pół strony A4), zaktualizowana klauzula w umowach z klientami i krótkie szkolenie zespołu - co wolno, czego nie wolno i jak to zapisywać. Całość do wdrożenia w jeden dzień.
Decyzja amerykańskiego Sądu Najwyższego nie zamyka AI w kreatywnej pracy. Wręcz przeciwnie - rysuje wyraźną granicę. AI to potężne narzędzie, ale narzędzie bez autora nie tworzy dzieła chronionego prawem. Człowiek, który świadomie korzysta z AI jako jednego z narzędzi w swoim warsztacie - tak, ten człowiek jest twórcą. I to jest dobre miejsce dla polskich firm: używaj AI mądrze, dokumentuj swoją rolę i nie oddawaj praw, które możesz zachować.
Źródło: Reuters - US Supreme Court declines to hear dispute over copyrights for AI-generated material